Kto zarabia na turystach?

Na początku października w tekście „Z portfelem w plecaku” pisaliśmy, że górskie wędrówki – niegdyś jedna z najtańszych form spędzania wolnego czasu – stały się obecnie  kosztownym zajęciem. Wszystko przez wysokie ceny w schroniskach. I to zarówno noclegów, jak i wyżywienia. Powód? Twarde prawa ekonomii – tłumaczyli przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, właściciela większości beskidzkich (i nie tylko) schronisk turystycznych. Czy to jednak jedyna przyczyna?

 

Koszty utrzymania, remontów oraz modernizacji tego typu obiektów są ogromne. Tymczasem pieniądze, jakie PTTK otrzymuje z dzierżawienia tych obiektów, a które później może przeznaczyć na remonty czy budowę nowych schronisk to właściwie jedyne fundusze, jakimi dysponuje. Dlatego gospodarze schronisk, aby zarobić na siebie i bieżące utrzymanie dzierżawionych od PTTK budynków, a co najważniejsze także na zapłacenie opłaty dzierżawnej, muszą podnosić ceny. To uderza po kieszeni turystów.

Po naszym artykule odezwali się gospodarze schronisk. Między innymi Andrzej Lohman, współdzierżawca jednego z bardziej znanych tego typu beskidzkich  obiektów, schroniska na Skrzycznem. Gospodaruje tam już blisko pół wieku i realia turystyki górskiej w Polsce zna jak mało kto. Nie ukrywa, że rozumie niezadowolenie wielu spośród ludzi gór. Przyczyn upatruje nie tylko w „twardych prawach ekonomii”. Wskazuje także na dość krótkowzroczną – jego zdaniem – politykę PTTK. Dochody z dzierżawy schronisk i innych obiektów są jedynym (nie licząc niewielkich składek członkowskich oraz iluzorycznej pomocy państwa) źródłem przychodów tej organizacji. PTTK stało się obecnie rentierem ogromnego majątku, jakim dysponuje, w tym kilkudziesięciu górskich schronisk.

Tymczasem – przekonuje Andrzej Lohman – dawniej PTTK zarabiało także w inny sposób spore pieniądze, którymi potem mogło wspierać rozwój ruchu turystycznego. Nie chodzi o państwowe dotacje, z rozrzewnieniem wspominane przez działaczy tej organizacji, lecz o działalność gospodarczą: wydawnictwa, brygady remontowe, biura podróży, a nawet własne wytwórnie pamiątek. Teraz już takiej działalności PTTK nie prowadzi. Wyschło także źródło państwowych dotacji. To może sprawić, że schroniska nie będą już w stanie zarobić na swoje utrzymanie i na zapłacenie opłaty za dzierżawę, bo turyści – z uwagi na wysokie ceny – przestaną je odwiedzać.

Już teraz – skarżą się dzierżawcy – tak zwane średnie obłożenie noclegów wynosi w ciągu roku w beskidzkich schroniskach nie więcej niż 15 procent. Tymczasem bazę noclegową trzeba utrzymywać bez względu na to, czy ktoś do schroniska zagląda. Co więcej – sugerują – PTTK bardzo niechętnie rozmawia z dzierżawcami o obniżeniu opłat dzierżawnych. Wręcz przeciwnie, liczy na więcej.

Dobrym przykładem jest właśnie schronisko na Skrzycznem, które na przełomie zeszłego i tego roku zostało mocno zmodernizowane. Dotyczyło to części noclegowej oraz systemu grzewczego. Wszystko kosztowało blisko 400 tysięcy złotych, lecz ani złotówki na ten cel nie przekazał właściciel, czyli PTTK. – Musiałem wziąć kredyt pod zastaw własnego domu, aby wykonać remont – mówi Lohman.

Sporą część pieniędzy (zdobytych wyłącznie dzięki jego staraniom) udało się co prawda pozyskać z unijnej kasy, lecz i tak wyłożył – jako wkład własny – około 200 tysięcy złotych. Tymczasem PTTK – choć należący do niego obiekt  dzięki tej modernizacji mocno zyskał na wartości – nie  obniżyło opłaty za dzierżawę budynku.  – Dowiedziałem się, że dopiero w 2014 roku może uda się coś utargować – dodaje Andrzej Lohman.

Na szczęście – dla miłośników górskich wędrówek – takie problemy nie zniechęciły gospodarza schroniska na Skrzycznem do dalszego modernizowania obiektu. Dzięki innemu z unijnych programów, tym razem przeznaczonego na  rozwój terenów wiejskich (schronisko na Skrzycznem wbrew pozorom nie leży w Szczyrku, lecz w wiejskiej gminie Lipowa), obok budynku powstaje nowy taras widokowy, a już niedługo ma także zostać wybudowana przeszklona weranda przywracająca schronisku jego pierwotny – przedwojenny – wygląd. Ucieszą się z niej z pewnością turyści. Z werandy będzie można w mroźne czy deszczowe dni, siedząc w ciepłym pomieszczeniu, podziwiać wspaniałe widoki. W tym na odległe o blisko 100 kilometrów Tatry. To jednak oznacza kolejne tysiące złotych zainwestowane w obiekt przez jego dzierżawcę z jego prywatnej kieszeni.

źr beskidzka24.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia24. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s